news

Dwunaste piętro

 

autor:

 

 

Wojtek Nurek

 

 

RealExperts S.K.A.

 



Będąc rzeczoznawcą nabyłem pewne umiejętności i wiedzę dotyczącą wyceny nieruchomości i prawa z tym związanego. Mogę czerpać dochód z wykonywania operatów szacunkowych ale mogę także wykonywać inne czynności, które przynoszą mi dochód. Nie czarujmy się, robiłem uprawnienia po to by zarabiać pieniądze. Nie po to by wykonywać operaty szacunkowe!

Swego czasu zinwentaryzowałem przepisy dotyczące wyceny nieruchomości przeznaczonych lub zajętych pod drogi.
Nikt oficjalnie nie wypowiedział się temat tych przemyśleń. Nie wolno bowiem wypowiadać się o sprawach związanych z dwunastym piętrem (wyjaśnienie terminu XII p. patrz niżej).

Swym artykułem ujawniłem pośrednio, że można zarabiać nie wykonując operatów szacunkowych.

Operat szacunkowy gruntów przeznaczonych pod drogi pierwotnie wykonywany jest na zlecenie podmiotów publicznych. Wiodącą rolę pełni tu GDDKiA. Zaufani rzeczoznawcy grają tam tak, jak im zostanie zagrane.
System jest tak skonstruowany, że nie istnieje poprawnie wykonany operat szacunkowy. Istnieje natomiast możliwość uzyskania pozytywnej lub negatywnej oceny.
Może się jednak zdarzyć, że jakiś właściciel nieruchomości podskoczy i wystąpi z operatem wykonanym przez niezależnego rzeczoznawcę działającego na zlecenie właściciela.
Oboje, ten właściciel i ten rzeczoznawca, będą mieli przekonanie o słuszności swoich poglądów na wartość nieruchomości.

System to przewidział! A jakże!
Ma specjalny młynek na takie chojractwo! Na taką dreliszyznę!
Dyrekcja GDDKiA mieści się w tym samym budynku co KOZ. Obie instytucje mają nawet tego samego zwierzchnika. Wystarczy jeden telefon dwa piętra niżej i opiniowanie dedykowane zostanie "szczytnym celom publicznym". Cele związane są z ścisle z filozofią XII piętra.

Skoro jednak rozgryziemy sprawę XII piętra to się okazuje, że nie należy wykonywać operatów szacunkowych. Należy na zlecenie naszych hojnych lecz nękanych klientów dociekać w ich imieniu by przedkładane im dokumenty przygotowywane przez system były zrealizowane zgodnie z prawem.
Tak się jednak szczęśliwie składa, że nie jest możliwe spełnienie tych wymagań, ponieważ sytemowe przepisy są niespójne i w wielu obszarach sprzeczne oraz zapętlone.

Klienci są bardzo zadowoleni gdy te urzędowe bzdury są mielone z łajnem na ich oczach i za ich pieniądze. Im gorszy i tańszy rzeczoznawca realizuje publiczne zamówienie tym łatwiejsze zadanie do wykonania.

Ostatnio wraz z moimi klientami byłem w sali sesyjnej urzędu. Zaproszono też rzeczoznawcę o kryptonimie "Najniższa Cena". Moim zadaniem nie była w żadnym razie ocena sporządzonych opracowań. Ja tylko, w imieniu moich klientów, wskazywałem na wątpliwości. Moi klienci, przy mojej delikatnej pomocy, upominali się jedynie by przedkładane im dokumenty były zgodne z przepisami prawa. Jeżeli jest to utrudnione to raczej nie jest to wina moich klientów. Bywa to jednak gruby problem dla "Najniższej Ceny". Dwoi się bidula, troi, czworzy ... i nic.
Zawsze wyraźnie wskazuję, że uczestnicząc w tych sprawach nie mam prawa dokonywać oceny operatów. Takiego prawa nie ma także właściciel nieruchomości ani także nie posiada go urząd. W toku swoich czynności poddaję też w wątpliwość sposób przyjmowania przez urząd opracowań zawierających błędy. Skoro bowiem opracowania zawierają błędy to jest to wyraźny dowód na to, że urząd nie wie co przyjmuje. Nie panuje nad tym co przyjmuje. Krzywdzi społecześnstwo z powodu swej niewiedzy. Skoro więc urzędnik nie ma kompetencji to opracowanie powinien najpierw zaopiniować zanim wyśle do moich klietnów. Skoro jednak urząd nie ma prawa opiniować to niech opiniują stosowne instytucje czyli stowarzyszenia Babki Lancetowatej.
Ja natomiast z właścicielem-dobrodziejem mam święte prawo mieć wątpliwości oraz prawo do upominania się o ich rozwianie.
Tak jak mam prawo mieć wątpliwości w stosunku do treści pism, operatów tak samo mam prawo mieć wątpliwości w stosunku do opinii o operatach, opinii o opiniach etc.

A wątpliwości mam bez liku. Zwłaszcza tam, gdzie wprowadzono filozofię XII piętra.

Zalecam rozważenie tej formy uzyskiwania dochodu. Jest ona o tyle korzystna, że nie jest poddawana instytucjonalnemu opiniowaniu.
Opiniowanie odbywa się wyłącznie poprzez wysokość honorariów.

Rzeczoznawcy, przynajmniej większość, nie są autorami przepisów dotyczących wyceny. O ile nie muszą nie powinni przyjmować na siebie konsekwencji za istniejące i wyraźne wady przepisów. Znając się jednak dobrze na tych przepisach powinni uzyskiwać dochód z tytułu tego znawstwa.
Prawnicy nie tworzą przepisów oraz nie twierdzą, że te przepisy są dobre. Nie przeszkadza im na tym tworzywie zarabiać.

Taką filozofię zalecam członkom organizacji, która skupia zawodowców oraz nie zabiega o ministerialne względy. (patrz:

www.pirm.pl)
Organizacja, która nie będzie udawać, że problem XII p. nie istnieje nie będzie popadać w nasilające się problemy.

Poniżej cytat wyjaśniający pojęcie dwunastego piętra.
„...Fabuła noweli była następująca: dyrektor pewnego dużego przedsiębiorstwa mianuje na stanowisko kierownika straży zakładowej swego człowieka. Ów człowiek jest chory psychicznie - jest paranoikiem - co jednak dyrektorowi nie przeszkadza; dla niego liczy się wyłącznie fakt, ze nowy dowódca robi dokładnie to, o co on go poprosi - i o nic nie pyta. Dowódca od swego przyjścia opętany jest wieloma przedziwnymi urojeniami; niektóre są raczej komiczne, inne mogłyby być niebezpieczne dla ludzi. Jedną z jego obsesji jest przekonanie, ze jedenastopiętrowy gmach przedsiębiorstwa ma pięter dwanaście. Toteż zmusza strażników, aby robili obchody również na nieistniejącym piętrze, a raczej aby udawali że je robią. Ten kto się sprzeciwi, za cichą zgodą dyrektora ma obcinaną premię i jest w najróżniejszy sposób represjonowany. Odwołanie się do prawa i zdrowego rozsądku okazuje się niemożliwe - ci, którzy mają czuwać nad prawami pracowników, boją się dyrektora. Dlatego portierzy w swych meldunkach zaczynają wymieniać także obchody na dwunastym piętrze; przy czym niektórzy się śmieją, inni wściekają. O ile jednak meldunek ma być wiarygodny, trzeba także na dwunastym piętrze codziennie odnajdywać wszystkie pospolite usterki: rozwalone zamki, nieszczelne krany, wybrzuszone linoleum, awarie automatu do lemoniady. Rzecz jasna meldunki drogą urzędową wędrują dalej - do budynku administracji gospodarczej, do konserwatorów, do sprzątaczek. Zatem konserwatorzy z szyderczymi uśmieszkami wykazują zmyślone naprawy zmyślonych rzeczy. Sprzątaczki, pukając się w czoło, pozorują mycie fikcyjnych korytarzy. Pracownicy, zatrudnieni do mycia okien, spokojnie fakturują umycie okien, które w rzeczywistości nie istnieją. Powstaje zwariowany, kłamliwy łańcuch. Porywa za sobą wszystkich. Nienormalne zostaje pasowane na normę."

 


 

Michal Viewegh

 

 

Cudowne lata pod psem (Bájecná léta pod psa)

 

 

przekład z czeskiego Romana Bielińska

 


 
 

Wojtek Nurek

 

 

źródło: Realexperts Sp. z o.o.

Kalendarium

Wydarzenia RealExperts


TAGI